Test driven development w marketingu



To, co odróżnia prawdziwego programistę od klepacza kodu to między innymi inny rodzaj myślenia. Klepacz klepie to co umie, a programista projektuje, planuje, testuje i programuje. Prawdziwy programista myśli jak architekt – wykorzystuje wzorce projektowe, określone metodyki i standardy pracy. Od tych najlepszych, można się bardzo wiele nauczyć, ale czy programiści byli by w stanie nauczyć nas czegoś o marketingu? Oczywiście!

W programowaniu znana jest technika Test Driven Development. TDD polega na tym, że programista najpierw pisze test, a dopiero później realne rozwiązanie o które chodziło mu od początku. Dzięki temu podejściu aplikacje są o wiele lepszej jakości. Pomyślałem sobie – a co jeśli tą metodę wykorzystali byśmy w podejmowaniu decyzji w biznesie?

Aby pokazać Ci jak działa TDD w praktyce, wykorzystamy do tego konkretny przykład. Załóżmy, że ktoś zaprosił Ciebie na spotkanie grupy, która pomoże Ci sprzedawać więcej produktów. W moim przypadku było tak z BNI Polska. Wiedziałem, że koszt dołączenia do tej społeczności wynosi 2000zł rocznie, spotkania organizowane są o 6:30 rano a obecność na nich jest obowiązkowa. Czy warto w to zainwestować? Chodzi tu nie tylko o pieniądze ale również czas i kontakty. Żeby mądrze odpowiedzieć na to pytanie, wykorzystamy technikę Test Driven Development.

Czytaj dalej Test driven development w marketingu

Czego nauczył mnie Artur Jabłoński czyli format ponad wszystko!



Lubię Toruń.

Lubię ludzi którzy ty mieszkają, lubię starówkę, która choć mniejsza od Krakowskiej, jest równie piękna. Lubię UMK na którym można spotkać tak wielu wspaniałych ludzi. Lubię też Toruńską scenę startupową. Jadąc na wydarzenia startupowe poza Toruń dumnie noszę koszulkę z Toruńskimi barwami… Bo kocham to miasto.

Dziś pokłony biję komuś kto nauczył mnie tego i owego o komunikacji, pewnie nawet o tym nie wiedząc. Mowa o Arturze Jabłońskim, który jest blogerem, copywriterem i oczywiście mieszkańcem mojego pięknego miasta.

Czytaj dalej Czego nauczył mnie Artur Jabłoński czyli format ponad wszystko!

Koszt w marketingu, czyli jak zwiększać wartość produktów.



Czy wiesz, że najdroższy w wyprodukowaniu waty cukrowej jest patyczek, który ją utrzymuje? Wata cukrowa, którą jadł pewnie każdy z nas to prostu nitki cukrowe, wyproduktowane z niewielkiej ilości cukru. Mimo to cieszy się bardzo dużą popularnością, w szczególności podczas wakacji. Jak to się dzieje, że ludzie za garstkę cukru na patyku są w stanie zapłacić nawet 10 złotych? Koszt w marketingu to już nie tylko cena, ale także wiele innych czynników. Koszty te mogą być związane zarówno ze zmianą nawyków, wyjściem do sklepu jak i samym podjęciem decyzji. W przypadku kupowania waty cukrowej decyzja jest bardzo prosta, ale może pojawić się wiele motywatorów jak i demotywatorów zakupu. Czy można je kontrolować? Jak zwiększać wartość produktów, nie ponosząc przy tym dodatkowych kosztów? Czytaj dalej Koszt w marketingu, czyli jak zwiększać wartość produktów.