Marcin Czaniecki, to grafik z którym do dziś współpracuję. W Listopadzie 2009 poprosił mnie o stworzenie dla niego strony w oparciu o WordPress’a.
Kod źródłowy: Marcin Lenkowski
Grafika: Marcin Czaniecki
Marcin Czaniecki, to grafik z którym do dziś współpracuję. W Listopadzie 2009 poprosił mnie o stworzenie dla niego strony w oparciu o WordPress’a.
Kod źródłowy: Marcin Lenkowski
Grafika: Marcin Czaniecki
Tags: Portfolio
Dziś odbyła się oficjalna prezentacja systemu operacyjnego Chrome OS. Nowy system produkcji googla będzie w 100% bazował na internecie. Wszystkie aplikacje w Google Chrome OS będą webapp’ami czyli aplikacjami bazującymi na aplikacjach i stronach internetowych. Jak więc przystało na webapp’a wszystkie animacje systemowe będą się odbywać za pośrednictwem javascriptu. Pliki także będą zarządzane przez przeglądarkę i tu uwaga wszystkie te pliki znajdować się będą w internecie. Wyobraźcie sobie taką sytuację: idziecie do znajomych, chcecie pokazać film z waszego komputera i co? Oj nie mam swojego pendriva. To już nie będzie żaden problem, pokazanie im filmu czy odtworzenie muzyki odbywać się będzie w łatwy sposób po przez zalogowanie się na swój komputer w sieci globalnej. Wirusy też nie powinny stanowić problemu? Dlaczego? Otóż system ten będzie dobrze filtrowany i jeśli zostanie wykryta jakaś nieprawidłowość zostanie zresetowany, ale wszelkie pootwierane okna, a właściwie strony, zostaną zapisane. Wyglądać to więc będzie prawie tak jak nagłe zamkniecie firefox’a. System ten będzie najszybszy dizęki maksymalnej optymalizacji.

Największym jak do tej pory festiwalem najlepszych stron internetowych jest Webstar festival. Jest to chyba najbardziej prestiżowa nagroda jaką w Polsce może dostać agencja interaktywna. W tym roku na podstawie stron biorących udział w festiwalu nie powinniśmy jednak oceniać umiejętności polskich agencji interaktywnych. Strony podesłane w dzisiejszym roku nie były aż tak dobre jak w latach poprzednich, choć oczywiście nie można im zarzucić czegoś poważnego. Po prostu, kiedy spojrzymy za ocean widzimy wiele stron o wiele lepiej wykonanych. Mimo że całą Polskę ostatnio uważa się za dolinę krzemową to strony podsyłane na webstar festival nie oddają tego co tak naprawdę Polacy potrafią. Dlaczego tak jest? Odpowiedź jest prosta. Pełna komercja niszczy powoli ten festiwal. Co roku za zgłoszenie strony płaciło się 1458zł, ok jeśli chce się coś organizować, kupić statuetkę potrzebne są na to fundusze. Nikt przecież niczego nie zrobi za darmo. W tym jednak roku głosowanie nie odbywało się za pośrednictwem internetu, lecz SMS’ów premium (trzeba pamiętać że kasa z tych SMS’ów trafia do organizatorów), jak organizatorzy twierdzą to dla bezpieczeństwa. Dla odmiany jednak dużo (a właściwie większość) firm po prostu oszukiwała, kupno 100 starterów i wysyłanie co dzień SMS’a nie jest przecież problemem nawet dla małych agencji. Gdyby na tym się kończyło było by to jeszcze jakoś do zniesienia, mimo że wyniki konkursu z wiadomych przyczyn nie będą w pełni miarodajne. Niestety, webstar’om oczywiście za mało, więc za wejście na imprezę wręczenia nagród należało zapłacić 300zł, oczywiście za osobę. Dodam jeszcze że oczywiście że sami właściciele wyróżnionych stron nie zostali zaproszeni za darmo. Do czego dochodzimy? Do tego że statuetkę tą można po prostu kupić. A nawet jeśli tego nie robisz (fake SMS) to i tak przepłacasz. Statuetka webstara jest bowiem warta 800zł, czyli ponad połowę mniej od opłaty za wstęp (1 osoby) i zgłoszenie jednej strony. Wyniki strony można zobaczyć na stronie webstara pod adresem http://www.webstarfestival.pl/glosowanie/wyniki. I jak oceniacie tegorocznych zwycięzców?
Ktoś wymyślił receptę na to jak skutecznie pozbyć się wyszukiwarki google. Mark Cuban, bo o nim mowa, to przeciętny miliarder którego głowę zaprzątają tak ważne sprawy jak likwidacja monopolu google na wyszukiwanie informacji. Tego monopolu tak naprawdę nie ma, ale od wielu, wielu lat google jest największą potęgą w tej dziedzinie. Cuban postanowił zaoferować milion dolarów dla 1000 najbardziej popularnych stron (z jego listy) za usunięcie swoich wyników z wyszukiwarki google. Pomysł jest bardzo dziwny, a jego cel nie znany. Osoby bogate najczęściej troszczą się przecież o swój majątek. Czy Mark Cuban może mieć w tym jakiś interes? Oczywiście że tak! Cuban to przecież osoba której do dziś nie znałem, jak zapewne minimum 80% społeczeństwa internetowego. Nie ma on swojej strony na Wikipedii, jak Jobs czy Gates a dziś po tak absurdalnym pomyśle wypisują się o nim największe portale (w Polsce chociażby interaktywnie.com). Nie wiadomo dokładnie na czym więcej mogło by Cubanowi zależeć. Gdyby jednak rzeczywiście tak się stało, to moim zdaniem google nie ucierpiało by na tym tak bardzo, bo przecież jeśli chcemy znaleźć coś konkretnego, na konkretnej stronie, udamy się do niej i wpiszemy to w jej wyszukiwarkę. Jedyną stroną która jest wyjątkiem od tej reguły to Wikipedia. Ta jednak, przez swą filozofię na pewno się na to nie zgodzi. Pomysł Cubana prawdopodobnie łamie także prawo antymonopolowe, a co za tym idzie jeśli by doszło do jego realizacji google wytoczyło proces i wszystko wróciło by do normy.
Tags: google
Słusznie i w końcu.
Microsoft zbanował praktycznie wszystkie przerobione konsole. Na pewno nie podoba się to ludziom którzy przerobili sobie konsole, ale mnie osobiście cieszy. Kiedy planowałem zakup konsoli stwierdziłem stanowczo że nie mam zamiaru jej przerabiać. Wolę pograć w mniejszą ilość gier a zabawić się przy tym przednio, bo przecież w grę za którą się zapłaci, muzykę którą się kupi, czy film na który wyda się pieniądze, jest o wiele bardziej wciągający niż to co zwyczajnie ukradniemy. Wydanie dość dużych pieniędzy na grę spowoduje co prawda uszczuplenie naszego budżetu, ale i sprawi że będziemy się bardziej troszczyć o to co kupimy. Już od dawna wiem czemu naród niemiecki, którego szczerze specjalnie nie lubię, jest tak „bogaty”, czemu ma on tak „drogie” rzeczy i „cenne” miejsca, nie, nie dlatego że nakradli na wojnie, ale dlatego że zwyczajnie dbają o to co mają bo są pracowici. Dziś w Polsce fajnie jest być piratem, a ludzi kupujących oryginalne gry często wyzywa się od debili, bo po co płacić. Po co? Bo jeśli ktoś opracował naprawdę dobry tytuł, zapłacił za masę programistów, opracował masę nowinek, to zasługuje na zapłatę. Często płacę za to co mi się podoba nawet jak już to mam. Tu przykładem może być choćby płyta Mes’a – Zamach na przeciętność, czy Serja Tankiana – Elect the Death. Wracając jednak do sprawy Microsoftu, moim zdaniem to dobre posunięcie. Dużo „linuksiarzy” pewnie powie „pierdolona komercha”, „znowu micro$oft dał ciała” itd. Sam tak kiedyś myślałem. To błąd, nie płacenie za to z czego korzystamy to poza kradzieżą (nie jestem specjalnie wierzący ale to będzie jakoś 7 przykazanie) zwykłe chamstwo. Jasne, programiści i inni developerzy gry i tak dostaną pieniądze a reszta forsy trafi do portfela spasionego miliardera, ale uczciwość w obec tego co robimy i szacunek dla ludzi którzy pracowali nad produktem to podstawa.
Podpisał pirat, który jednak nie pochwala tego co zdarza mu się robić.
Dziś byłem wraz ze znajomym w nowym sklepie, w Koszalinie. Level77 to sklep dedykowany graczom, bardzo fajnie. Lokalizacja trochę ukryta, ale za to konkursy ściągają ludzi na miejsce. Dziś miało się odbyć losowanie konsoli PSP. Cóż. Odbyło się, nikt jednak z obecnych nie wygrał. W każdym razie nie to jest ważne. Zrobili na mnie wrażenie bo wszyscy obecni coś dostali, a w końcu otrzymać podkładkę z motywem WoW jest bardzo przyjemnie. Po tej akcji stwierdziłem że zakupię u nich grę. Niestety, fifa, bo ją właśnie kupiłem okazała się uszkodzona. W poniedziałek mam się do nich zgłosić, choć już teraz nie podoba mi się to że gry przez nich przyjmowane są po prostu zużyte. Zobaczymy co będzie dalej. Na razie załapali minusa
O tyle o ile cześć czytelników tego bloga narzeka na to że mało piszę, to chcę się wytłumaczyć tym, że po prostu nic się nie dzieje. Dziś się dzieje, dużo, a może nawet za dużo.
Po pierwsze po 19 skończyła się reklamówka. Co to jest reklamówka? Ostatnio bardzo dużo mediów związanych z marketingiem się o tym rozpisywało. Jest to program na lookr.tv, mówiący o reklamie, mediach itd. Można powiedzieć ze to taki video-odpowiednik bloga Zjadamy Reklamy, z resztą prowadzony jest on przez autorkę tego bloga. W pierwszym odcinku tematyka głównie dotyczyła webstar’ów i alternative reality game. Co do drugiego tematu to poza kilkoma małymi konkursami z odpowiedziami, dostaliśmy konkurs – zadanie. Polega ono na wymyśleniu i opisaniu pomysłu na alternative reality games, do wygania staż w firmie zajmującej się tego typu działaniami (ale nie wiem czy to artegence czy ta druga). Zjadamy reklamy pojawiać się będzie od tej pory w każdy czwartek o 18:00.
Następna impreza zaczynała się o godzinie 19:00, czyli od razu po programie. Była to oczywiście Aula, też trwająca godzinę. Poruszono tematy pozyskiwania i rozmowy z inwestorami, cholernie popularnego ostatnio w kręgach marketingowych (bóg wie jakie odkrycie), tego że blip jest perfekcyjnym narzędziem marketingowym, a także o flakerze, zarabianiu na treści (blogi).
Podczas auli wpadłem też na genialny pomysł który wam sprzedam. Jeśli duże marki, będą chciały się reklamować na blipie, nazywać się powinny tak jak się nazywają. Więc ile zapłacicie mi za cocacola.blip.pl czy inne firmy? Niebawem może to dużo kosztować.
A teraz bum. Mała wielka firma w radiu Wrocław, idę więc słuchać
You are currently browsing the archives for Listopad, 2009
Arclite theme by digitalnature | powered by WordPress