Słusznie i w końcu.
Microsoft zbanował praktycznie wszystkie przerobione konsole. Na pewno nie podoba się to ludziom którzy przerobili sobie konsole, ale mnie osobiście cieszy. Kiedy planowałem zakup konsoli stwierdziłem stanowczo że nie mam zamiaru jej przerabiać. Wolę pograć w mniejszą ilość gier a zabawić się przy tym przednio, bo przecież w grę za którą się zapłaci, muzykę którą się kupi, czy film na który wyda się pieniądze, jest o wiele bardziej wciągający niż to co zwyczajnie ukradniemy. Wydanie dość dużych pieniędzy na grę spowoduje co prawda uszczuplenie naszego budżetu, ale i sprawi że będziemy się bardziej troszczyć o to co kupimy. Już od dawna wiem czemu naród niemiecki, którego szczerze specjalnie nie lubię, jest tak „bogaty”, czemu ma on tak „drogie” rzeczy i „cenne” miejsca, nie, nie dlatego że nakradli na wojnie, ale dlatego że zwyczajnie dbają o to co mają bo są pracowici. Dziś w Polsce fajnie jest być piratem, a ludzi kupujących oryginalne gry często wyzywa się od debili, bo po co płacić. Po co? Bo jeśli ktoś opracował naprawdę dobry tytuł, zapłacił za masę programistów, opracował masę nowinek, to zasługuje na zapłatę. Często płacę za to co mi się podoba nawet jak już to mam. Tu przykładem może być choćby płyta Mes’a – Zamach na przeciętność, czy Serja Tankiana – Elect the Death. Wracając jednak do sprawy Microsoftu, moim zdaniem to dobre posunięcie. Dużo „linuksiarzy” pewnie powie „pierdolona komercha”, „znowu micro$oft dał ciała” itd. Sam tak kiedyś myślałem. To błąd, nie płacenie za to z czego korzystamy to poza kradzieżą (nie jestem specjalnie wierzący ale to będzie jakoś 7 przykazanie) zwykłe chamstwo. Jasne, programiści i inni developerzy gry i tak dostaną pieniądze a reszta forsy trafi do portfela spasionego miliardera, ale uczciwość w obec tego co robimy i szacunek dla ludzi którzy pracowali nad produktem to podstawa.
Podpisał pirat, który jednak nie pochwala tego co zdarza mu się robić.

