Teoretycznie wakacje trwają od lipca do sierpnia. Tym razem moje wakacje były nieco dłuższe. No, ale zadać sobie trzeba pytanie co to są wakacje dla freelancera? Podczas gdy znajomi pracujący na wakacyjnym etacie nazywają określenie freelancer „fancy” określeniem dla bezrobotnego, ja codziennie pracuję przy projektach mementisu, czy też innych moich klientów, często po 8 godzin dziennie. Nie mogę jednak narzekać, w końcu jestem wypoczęty i zmotywowany do działania.
Na studia dostałem się do Torunia. Zawsze chciałem studiować właśnie tam, chociaż matematyka na tym kierunku wydaje się conajmniej problematyczna. Mimo wszystko znajomi przyciągają – a fajne mieszkanie to też dość duży pozytyw. Czuje się w powietrzu to że jakiś etap życia prywatnego, które często łączę z blogiem (nawiasem mówiąc może za często) umyka, ale tak prawdopodobnie musi być.
Wracając jednak do przyjemnych tematów – bo to przecież o tym właśnie miałem mówić. Te wakacje to była jedna wielka wycieczka, na początku tydzień w Paryżu. Ktoś tam we wcześniejszych postach pisał że w Paryżu nic nie ma. Ale, jak to nic! Dla mnie to niesamowite miejsce, pełne klimatu, podobnie jak Kraków – miejsce do którego warto wracać. Poza Paryżem wypadało też odwiedzić rodzinę, no cóż – taki to wakacyjny obowiązek. Trasa Głogów – Wrocław – Głogów – Zielona Góra – Poznań, całkiem przyjemnie.
Teraz wszystko mam poukładane – cały czas szukam zleceń jako freelancer bo powoli zaczynam setupować moją prywatną firmę – internet software hause. Być może już niedługo zobaczycie pierwsze elementy tego studia, no i tutaj też wypadało by wspomnieć o pomocy radex’a przy ocenie tekstów copywriterskich. Jak to mawiał Ogilvy, „Każdy dureń może ubić interes, ale potrzeba geniuszu, wiary i wytrwałości, aby stworzyć markę.” życzcie mi powodzenia.












#1 by fletcher on 29 sierpnia 2011 - 1:38
Quote
Znowu próbujesz ubić własny interes? Cóż, jestem pewny że wiary i wytrwałości Ci nie zabraknie ;]
Z fotek to katedra z 4 zdjęcia i to coś z 8 jest zajebiaszcze i warte pooglądania a reszta… fajnie że tam byłeś.
życzę powodzenia ze studiem i jako, że niedawno obudziłem się (tryb nocny dalej u mnie działa) z myślą że nie idę w końcu do pracy mogę w końcu zabrać się za swojego bloga
booya!
#2 by MWL on 29 sierpnia 2011 - 9:34
Quote
No to powodzenia z blogiem.
btw. słowo znowu raczej nie ma sensu – cały czas próbuję i pracuję nad tym żeby się zabezpieczyć i wystartować
#3 by fletcher on 29 sierpnia 2011 - 11:45
Quote
Napisałem ‘znowu’ bo pierwszy raz usłyszałem o „internet software hause” więc uznałem to za kolejną próbę postawienia czegoś własnego
#4 by MWL on 30 sierpnia 2011 - 8:16
Quote
haha, no cóż – przyznać muszę że im dłużej myśli się o własnym biznesie, a tym bardziej marce, koncepcja się nieco zmienia.