Kupiłem PSP

Część osób, w szczególności moich znajomych, wie już że od kilku dni jestem szczęśliwym posiadaczem konsoli Play Station Portable. Przez ostatnie 3 dni namiętnie ją testowałem i chcę się podzielić z wami swoimi wrażeniami.

Ostatnio udało mi się zaoszczędzić trochę grosza i sprawić sobie kilka przyjemności. To o czym zawsze marzyłem – iPod touch było pierwszą myślą wydania swoich środków. Niestety, poruszam się w środowisku, które nazwijmy to „nie bardzo lubi produkty apple bo są drogie”. Tak, nie ważne że człowiek ma pieniądze i może sobie na to pozwolić – ważne że jeśli ma takie pieniądze to jest masa rzeczy lepszych od produktu apple’a. No cóż, takie podejście zawsze działało mi na nerwy, ale chyba dziś będę musiał przyznać im rację. iPod touch, choć fajny, ciekawie działający i lansujący właściciela gadget nie jest chociaż w 25% tak dobry do grania jak konsola PSP. Za konsolę zapłaciłem 400zł, za iPoda mogłem zapłacić minimum 600zł. Cenowo wypada to dość dobrze, choć myślę że nie ma specjalnej różnicy, mimo to PSP jest na pewno szybszym urządzeniem niż iPod, nawet ten 4 generacji. Ponad to na PSP można grać w popularne tytuły których na iPoda nie znajdziemy, takie jak np. GTA Vice City Stories, i tu od razu przypominają się dobre czasy, z przed 4, czy może nawet 5 lat gdy z zamiłowania dla tej gry zarywało się noce i nie odrabiało lekcji, a potem dostawało łomot od wychowawczyni :D

Przechodząc jednak do tematu samej konsoli. cena jaką podałem jest dość niska, a to dlatego że kupiłem ją na allegro, używaną, ale za to w bardzo, bardzo dobrym stanie i od razu przerobioną. Tak, wiem że nie powinienem tego robić, bo w końcu jakoś ten rynek działać musi, ale w przypadku PSP obiecuję że te najlepsze tytuły, jak seria GTA, oraz Patapon zostanie przeze mnie zakupiona w najbliższym czasie. (To że kupię płytę Pjusa też obiecałem, hehe).

Do konsoli dodano kilka książeczek, typowych instrukcji, kartę pamięci – 2gb, oraz pokrowiec. Jedyne czego musiałem poszukać to kabla, który cały czas leżał na biurku i jaśnie oświecony kolega flecik wskazał mi właściwą stronę zen ;) Muszę powiedzieć że nie spodziewałem się tak świetnej zabawy. Choć konsola na grach bardziej wymagających potrafi lekko lagować, to jednak zdarza jej się to rzadziej niż innym urządzeniom typu iPod (widziałem jak kolega grał w grę 3D – tragedia).

Dużym plusem konsoli jest bateria. Przeprowadziłem mały test którego wynikiem było działanie konsoli na dość wymagającej grze przez 4 godziny. Sama konsola ładuje się w najgorszym wypadku coś koło 30 minut. Genialne. Co prawda na podróż np. z Koszalina do Krakowa, taka bateria nie starczy, ale na pewno umili życie nie jednemu turyście, który zamiast spać, niszczy sobie oczy i psychikę grając w chore gry. I tym optymistycznym akcentem chcę podziękować ludziom który powiedzieli „zły iPod”, co pozwoliło mi przypomnieć sobie o tym że lepiej opłaci się kupić PSP i dokupić do tego klasyczny rower – zdrowie dla programisty siedzącego tyle przed komputerem to przecież podstawa ;)

A w co wierzysz?

Napiszę bardzo mało.

Po prostu jeśli traficie na możliwość obejrzenia filmu Władcy Marionetek. Obejrzyjcie go obowiązkowo.

Koniec był najpiękniejszy.

– Kto ty jesteś?
– Polak mały.
– Jaki znak twój?
– Orzeł biały.
– Gdzie ty mieszkasz?
– Między swemi.
– W jakim kraju?
– W polskiej ziemi.
– Czem ta ziemia?
– Mą ojczyzną.
– Czem zdobyta?
– Krwią i blizną.
– Czy ją kochasz?
– Kocham szczerze.
– A w co wierzysz?

PUSTKA.

Proszę was, po prostu zerknijcie na wczorajszy film TVN’u. A jeśli ktoś go już oglądał, to czy rzeczywiście nic nie da się zmienić?

Mass effect, jak mógłbym o nim nie napisać?

25 godzin. 2,5 tygodnia czasu rzeczywistego.

Na właśnie tyle czasu wciągnął mnie ten wspaniały tytuł. Mass effect, bo o nim tu mowa, to pierwsza gra, o której wielki fan Gothica, czy Baldurs Gate, taki jak ja może powiedzieć „następca królów”. Baldur z roku 99 był świetny, wydany pod sztandarem tej samej firmy która wydała Neverwinter Nights, czy właśnie Mass effect’a.

19793_baldurs-gate

Sądziłem o nim przed bardzo długi czas że jest to najlepsza gra na świecie. Owszem, była, do czasu aż nie zagrałem w Gothic’a. Ta gra też była świetna, grafika sama w sobie budziła perfekcyjny klimat do tego dochodząca świetna muzyka, no i przede wszystkim fabuła. Wszyscy wiedzą że te dwa tytuły są genialne, nikomu ich nie trzeba przedstawiać i chyba tylko nerdzi hardwareowcy się ze mną nie zgodzą, mówiąc że te tytuły mają „słabą grafikę”.

pic_mass_effect_races

Czas na lepszą grafikę. No fakt, Mass Effect nie jest grą nową, nie pierwsza jej część, mimo to grafika i tak jest bardzo dobra, nie można jej niczego zarzucić, doskonale odzwierciedla mitologię świata. Tu wszystko ma sens, i szczerze mówiąc, mimo że nie lubię za bardzo gier osadzonych w kosmosie, ta jest wyjątkiem i zupełnie zmienia moje podejście do science fiction w grach.

Dubbing wykonany przez CD Projekt. A z resztą, to zdanie chyba mówi wszystko, jak zwykle, CDP to CDP. Nie znam gdy źle zlokalizowanej pod sztandarem tej firmy. Ponad to bardzo przykładano się do tego produktu, Marcin Dorociński naprawdę perfekcyjnie odegrał, jeśli tak można powiedzieć, charyzmę Sheparda.

Untitled-1

No i przejdźmy do najważniejszego. Fabuła. Pamiętacie choć trochę Baldura? A Neverwinter? To są perełki jeśli chodzi o fabułę, Mass Effect jest perełką i nie można tutaj w żaden sposób się spierać. Wszystko ma sens, nie ma zastoju, nigdy nie chcesz odejść od konsoli, czy PC. Nie chcę jednakże zdradzać czegokolwiek. W tą grę po prostu trzeba zagrać, nie ma innej możliwości.

mass_effect-04

Tags:

Bezmyślność a mikroblogi.

To, że jak powiedział Lem, musimy poznać internet żeby dowiedzieć się jak wiele osób jest głupich, już od dawna jest stwierdzeniem w pełni prawdziwym. Ostatnio głupota ludzka sięgnęła granic, ludzie nie tylko podczas ślubów wysyłają status na twittera i facebooka, ale także sami proszą się o kradzież własnego domu. Statusy w stylu „domek zamknięty, idę na kawę” nie tylko oznaczają to że pijemy sobie kawkę, ale także to, że w prosty sposób można wyłamać drzwi w domu i zabrać co najcenniejsze. Ostatnio powstała piękna inicjatywa likwidowania takich zagrań, o nazwie Pleaserobme.com. Mam nadzieję że takie akcje ostudzą nieco zapały nie świadomych użytkowników portali web 2.0, nie tylko za granicą, ale także w Polsce.

Bing

Balmer zwalnia za mało entuzjastyczne mówienie na swoją wyszukiwarkę. Nie raz pokazywał że jest wariatem, ale czy to nie przesada? A może to nie jest prawdziwa historia? Warto to sprawdzić.

Jack Smoke – idealny przepis.

Wczoraj, wraz z Jogim testowaliśmy dość sporo drinków. Większość z nich pochodziła z oficjalnej listy drinków Jacka Danielsa, dostępnej na oficjalnej stronie, inne przyrządziłem sam. Dziś chcę pochwalić się moim przepisem na drink Jack Smoke, skąd taka nazwa? Pierwsze co poczułem po tym jak się napiłem to tak, jakbym dosłownie palił Jacka Daniels’a jak cygaro. Najpierw wciągasz cytrusowe owoce, następnie wypuszczasz smak tego świetnego Whiskey. Ale przejdźmy do konkretów.

Read the rest of this entry »

Praktyki – podsumowanie

Koniec praktyk. No cóż, ostatnio opisałem na swoim blogu ocenę agencji reklamowych w Koszalinie, po 2 czy 3 dniach, zdałem sobie jednak sprawę z tego że to co piszę tak naprawdę jest troszkę nie koniecznie w porządku. Trzeba uświadomić sobie przecież że agencja reklamowa nie jest agencją programistyczną, czy interaktywną i nie można od niej wymagać nie wiadomo ile. Tym bardziej jeśli mowa jest o agencji w małym mieście, takim jak Koszalin. Praktyki odbywałem w ARSmedia, muszę przyznać że kreacje jakie wykonują nei podobają mi się, mimo to firma ta wie co ma robić. Potrafi sprzedać wszystko co ma, nie ważne jakiej jakości. Nie powiem że to dobrze, ale muszę pochwalić tak wysoką umiejętność sprzedaży, sam bym chciał tak umieć. Przechodzenie ze skrajności w skrajność może być dziwne, ale po tym jak zaoferowano mi stanowisko jako „wolny strzelec”. Będę mógł uczyć się i pracować. Od czegoś trzeba zacząć, poza własnymi projektami, które mają się znakomicie. Dziś mam dobry humor i nic mi go raczej nie zepsuje :D .