Tak jak się spodziewałem. Jeśli w ostatnim roku matura z matematyki wchodziła jako obowiązkowa musiała być prosta.
Jesteśmy w Polsce więc nic nie może być proste. Teraz czas na pełen hardcore, tak żeby chociaż te „ustawowe” 10% nie zdało. Dzisiaj pisałem Poznańską maturę próbną. Nie powiem że była nierozwiązywalna, bo była, natomiast jej poziom, jak dla mnie, był dość wysoki, na tyle wysoki że myślę że chociaż część zdających może spokojnie powiedzieć „hahaha, nie zdałem”. W każdym razie ja na szczęście do nich się nie zaliczam, mimo iż nie podchodzę do sprawy optymistycznie.
Poza matematyką, jeśli już krytykujemy maturę, watro by napisać kilka słów o pozostałych maturach.
Bardzo lubię psychologię, w szczególności tą biznesową. Przynajmniej wiesz kto cię wiadomo w co chce zrobić (nie wnikając w to jak jest to śmieszne jeśli ta osoba myśli że „dzieciak nie ma o tym pojęcia”). Mimo wszystko, mimo tego że mam sporą wiedzę na temat oddziaływania na innych, mam jedno pytanie. Co to do jasnej cholery są figury retoryczne?! Matura z polskiego też do prostych się nie zaliczała, no, ale dałem / daliśmy radę.
No i na koniec. Matura z założenia najprostsza i najbardziej przyjemna – Angielski. Wszystko bardzo fajnie, ale drogi OKE, nie leć z nami w … tylko podsyłaj choćby MP3. To znacznie mniejszy problem niż przestarzałe płyty które nie dochodzą i… I lektorem jest nauczyciel nagrywający to za pierwszym podejściem na mikrofonie za 6,99 z Tesco, no, albo dobra, niech mu będzie, z Lidla
Innymi słowy: nic się nie dało zrozumieć. Nawet po polsku
No, w każdym razie dowiedziałem się przynajmniej że trzeba trochę jeszcze poćwiczyć zanim usiądzie się przed standardową, tą już bardziej ważną maturą. I w związku z nią, wszystkim życzę powodzenia.




