Test driven development w marketingu



To, co odróżnia prawdziwego programistę od klepacza kodu to między innymi inny rodzaj myślenia. Klepacz klepie to co umie, a programista projektuje, planuje, testuje i programuje. Prawdziwy programista myśli jak architekt – wykorzystuje wzorce projektowe, określone metodyki i standardy pracy. Od tych najlepszych, można się bardzo wiele nauczyć, ale czy programiści byli by w stanie nauczyć nas czegoś o marketingu? Oczywiście!

W programowaniu znana jest technika Test Driven Development. TDD polega na tym, że programista najpierw pisze test, a dopiero później realne rozwiązanie o które chodziło mu od początku. Dzięki temu podejściu aplikacje są o wiele lepszej jakości. Pomyślałem sobie – a co jeśli tą metodę wykorzystali byśmy w podejmowaniu decyzji w biznesie?

Aby pokazać Ci jak działa TDD w praktyce, wykorzystamy do tego konkretny przykład. Załóżmy, że ktoś zaprosił Ciebie na spotkanie grupy, która pomoże Ci sprzedawać więcej produktów. W moim przypadku było tak z BNI Polska. Wiedziałem, że koszt dołączenia do tej społeczności wynosi 2000zł rocznie, spotkania organizowane są o 6:30 rano a obecność na nich jest obowiązkowa. Czy warto w to zainwestować? Chodzi tu nie tylko o pieniądze ale również czas i kontakty. Żeby mądrze odpowiedzieć na to pytanie, wykorzystamy technikę Test Driven Development.

Czytaj dalej Test driven development w marketingu

Biznes plan jest do dupy, a lean canvas nie wystarczy, czyli jak zarządzać startupem?



Na początek, ważna uwaga. To nie jest kolejny tekst opisujący business model canvas, czy lean canvas. Materiałów na ten temat w sieci jest cała masa (linki w treści). W tym wpisie dowiesz się m. in. jak zarządzać startupem, czego brakuje w obu canvasach i jak je właściwie wykorzystywać.

Już od miesiąca pracuję bardzo intensywnie nad swoim startupem. Po wygranej nagrodzie publiczności, podczas Startup Weekend Szczecin na poważnie zająłem się swoją platformą dla freelancerów. Już od jakiegoś czasu dostępne są zapisy do wersji alpha, więc jeśli jesteś zainteresowany, zarejestruj się na http://findsuperhero.com.

Pracując nad swoim nowym projektem widzę wiele problemów, związanych z zarządzaniem startupem. Po pierwsze, wszystkie „naukowe” metody zarządzania przedsiębiorstwem tu nie zadziałają, bo startup nie jest przedsiębiorstwem. Startup to innowacja, która szuka swojego modelu biznesowego i stara się załatwić pewne kwestie w zupełnie inny sposób. Nie musi być to innowacja „na siłę”, bo nie o to tu chodzi. Po startup weekendzie usłyszałem od jednego z mentorów:

Nie powinienem Ci o tym mówić, ale nie wybraliśmy waszego projektu bo nie był innowacyjny.

Zastanówmy się nad tym. Nie powinienem dawać Ci feedbacku – powiedział mentor. I uwierzcie mi, nie był to smutny trener rozwoju osobistego. Był to naprawdę mądry i wykształcony człowiek, ale… „nie powinien dawać feedbacku”. Największa głupota to ocenianie projektów po startup weekend i nie dawanie feedbacku, bo to, czego faktycznie potrzebują startupy, to właśnie feedback. Nie ważne od kogo: ludzi z branży, klientów czy od innych osób. Nie każdy feedback będzie wartościowy, ale każdy będzie przedstawiał jakiś punkt widzenia. Nie każdy feedback będzie reprezentatywny i będzie pokrywał się z rynkiem, ale każdy będzie jakąś wartościową informacją.

„Wasz projekt nie jest innowacyjny”. Mimo, że obecne platformy działają w zupełnie inny sposób, za naszym narzędziem nie idzie wodotryskowa technologia, a potrzeba rynkowa. I naprawdę, nie każdy startup musi być mega innowacją. Startupem, do długiego czasu był Wizzair, który oferował tańsze loty (co wcześniej nie było możliwe). Startupem stał się Bentley kiedy przestał sprzedawać swoje silniki do samolotów, a zaczął je dzierżawić i pobierać opłatę za godzinę wykorzystywania, dodając do tego serwisowanie.

Startupy wcale nie są czymś wspaniałym. Startupy to małe kilkuosobowe zespoły które chcą założyć firmę, ale chcą zrobić to w mądry, a nie głupi sposób. Startupy często nie mają kapitału, a więc każdą decyzję muszą przemyśleć tak dokładnie, jak tylko jest to możliwe. Odsyłam was do książki Rework, w której właściciel basecampa pisze: „Nie zakładaj startupu, załóż firmę”. I ma rację. Wszyscy startupowcy powinni dążyć do wyjścia z etapu startupowego. Nastąpi to jednak dopiero wtedy, gdy model biznesowy zostanie odnaleziony. Tylko, czym on tak na prawdę jest?

Czytaj dalej Biznes plan jest do dupy, a lean canvas nie wystarczy, czyli jak zarządzać startupem?

Koszt w marketingu, czyli jak zwiększać wartość produktów.



Czy wiesz, że najdroższy w wyprodukowaniu waty cukrowej jest patyczek, który ją utrzymuje? Wata cukrowa, którą jadł pewnie każdy z nas to prostu nitki cukrowe, wyproduktowane z niewielkiej ilości cukru. Mimo to cieszy się bardzo dużą popularnością, w szczególności podczas wakacji. Jak to się dzieje, że ludzie za garstkę cukru na patyku są w stanie zapłacić nawet 10 złotych? Koszt w marketingu to już nie tylko cena, ale także wiele innych czynników. Koszty te mogą być związane zarówno ze zmianą nawyków, wyjściem do sklepu jak i samym podjęciem decyzji. W przypadku kupowania waty cukrowej decyzja jest bardzo prosta, ale może pojawić się wiele motywatorów jak i demotywatorów zakupu. Czy można je kontrolować? Jak zwiększać wartość produktów, nie ponosząc przy tym dodatkowych kosztów? Czytaj dalej Koszt w marketingu, czyli jak zwiększać wartość produktów.